Pod koniec marca i na początku kwietnia jeszcze trochę skrapowałam. A oto dowód. Pierwsza strona poświęcona jest odwiecznej pasji Dziejka, a przy okazji i mojej, bo gdyby nie Dzieju, nigdy nie odkryłabym tego nieporównywalnego z niczym poczucia wolności jakie daje podróżowanie rowerem. Czasem sobie żartuje, że rower to pierwsza żona Dzieja, wobec której powinnam okazywać należyty respekt - co niniejszym robię :)

Temat drugiej strony to nasza pierwsza podróż na południe Francji, do przepięknego Massif l'Esterel. Do dzisiaj napatrzyć się nie możemy na te kolory...
j'ai rien compris mais j'ai vu que c'était très beau toutes tes pages ...
OdpowiedzUsuńbisous à toi
florenscrap